DKK

  • DSC_0001
  • DSC_0003
  • DSC_0002

W sianowskiej bibliotece spotykamy się w Dyskusyjnym Klubie Książki w fantastycznym gronie miłośników słowa pisanego. Kiedy nasza opiekunka- moderatorka Pani Monika, zaproponowała książkę biograficzną o Wandzie Rutkiewicz napisaną przez Annę Kamińską, osobiście nie byłem zbyt zadowolony. Zazwyczaj nie sięgam po takie pozycje opisujące do znudzenia fakty z życia. Uważam, że biografie nie są łatwym gatunkiem. Wbrew pozorom trudno jest pisać o ludziach zasłużonych, ważnych, o legendach za życia bez stawiania im pomnika w postaci książki właśnie. Wielu autorów poległo, bo spod ich piór powstały obrazy wyidealizowane, jednostronne, przerysowane i przez to czasami przekłamane. Nie ma przecież ludzi idealnych i bez skazy. Jeszcze trudniej napisać biografię człowieka legendy, o którym napisano już kilka książek. A o Wandzie Rutkiewicz, która jako pierwsza Europejka zdobyła Mount Everest i jako pierwsza kobieta weszła na K2, książki pisano jeszcze za jej życia. W tym wypadku przez większą część książki czułem dziwny niesmak i przeszkadzało mi budowanie archetypu feministki. Mimo swoich uprzedzeń do biografii, to powiem, iż książka jest tak dobrze napisana, że wciągnęła mnie bez reszty. Zacząłem przeszukiwać internet, doczytywać inne publikacje, oglądać fotografie z wypraw górskich i przygotowywać się do dyskusji. Po lekturze „Wandy”, szedłem na spotkanie DKK, podminowany z zapiskami swoich spostrzeżeń i bagażem wielu pytań. Wchodzę do naszej biblioteki i przeżywam szok, to nie tylko mnie podekscytowała opowieść. Na stole leżą przygotowane przez Panią Monikę, książki o himalaizmie, fotografie, artykuły. Nasz kolega Mikołaj, przysłał filmy dokumentalne o Wandzie Rutkiewicz, co pozwoliło zweryfikować obraz naszej himalaistki wyłaniający się z książki, usłyszeliśmy jej głos, zobaczyliśmy jej postać, zachowania, radość. Okazało się jednak, że dopiero, prawie dwugodzinna dyskusja była prawdziwym dopełnieniem, choć nie do końca, bo, mimo że jakoś tam poukładaliśmy rozsypane puzzle i ukazał nam się „portret Wandy według nas”, to i tak wyszedłem ze świadomością, pozostawionych pytań bez odpowiedzi. W domu dopiero uspokoiłem się i doszedłem do wniosku, że to właśnie te pytania świadczą o wyjątkowości bohaterki naszej książki i niech tak zostanie. Dziękuję członkom Dyskusyjnego Klubu Książki za emocje, a one niech zachęcą czytelników do przeczytania tej dobrej książki. Obiecuję, już od teraz, nie będę unikał biografii.

Comments are closed.

Facebook